INSPIRATION

Inspiracja, ekstremalnie krótka chwila, która uruchamia w podświadomości obrazy i marzenia, potrzeby, sposoby, nowe kierunki.

To promień słońca, głębia spojrzenia, dźwięk instrumentu, jedno krótkie słowo. 

Może być odnaleziona zawsze i wszędzie, ponieważ czasoprzestrzeń nie stawia jej żadnych granic.


Warto, uważam, inspirować się również pracą i kreacją najlepszych. Podpatrywać ich sposoby, analizować je, zaglądać wgłąb siebie i podejmować próby.

Tak staram się pracować, obserwując kunszt pracy australijskiej fotografki Kelly Brown z Little Pieces Photography oraz amerykańskiej fotografki i mentorki Julii Kelleher z Jewel Images.

Szczególnie, jeśli akompaniuje mi do tych chwil Sade lub Chambao.

Emocje wzbudza we mnie obraz i 'ta' iskra, która wyzwoliła w artyście chęć kreacji. Pewnie dlatego tak bardzo cenię artystów streetartowych, w szczególności znakomitą Coxie


Kolory Almodovara, niedopowiedzenia Woody'ego Allena, równoległe światy tworzone przez Tarantino, poziom absurdu w obrazach Petra Zelenki, jak również, dla kontrastu,

ujmujące i przepełnione radością filmy, tworzone z pasją przez ekipę Frak,

zapach i smak zamknięty w kadrze przez znakomity duet Zielińskich,

wspaniałe rękodzieło od Dora Maar i maneleDeco, z którego korzystam na codzień podczas sesji zdjęciowych,

poszerzona rzeczywistość, dokonana dzięki najnowszym technologiom przez kreatywne umysły Eon Visuals i Lune 


- to wszystko sprawia, że każde moje spojrzenie, każde mrugnięcie okiem przynosi nową perspektywę.


"ja mam słabość do saren. Są subtelne, delikatne, zwinne, szybkie i sprytne. wydaje mi się, że są niezależne, że radzą sobie doskonale nawet podczas nieurodzaju, a w lesie są szanowane przez inne zwierzęta.

Zwróć uwagę, że sarny są bardzo stadne, rodzinne. Zawsze gdy uda mi się je dostrzec, jawią mi się trochę jako niedostępne, trochę jak taki sen na jawie.

Zawsze przez ułamek sekundy sarna podtrzymuje ze mną kontakt wzrokowy, po czym czmycha!

Myślę, że sarny, gdyby można było ocenić ich osobowość, byłyby zamknięte w sobie i trzymałyby nas na dystans dopóty, dopóki nie zdobylibyśmy ich zaufania.

A ćmy na przykład. Taka ćma - już jej nazwa kojarzy mi się jakoś tak pejoratywnie. Jesteśmy nauczeni, że trzeba ją trzasnąć klapkiem jak się pojawi. Ale motyla już nie, ten jegomość traktowany jest po królewsku, a to przecież rodzina..

Tyle, że jak się zastanowię nad tą nocną ćmą, to dużo mam z nią wspólnego. Wieczne życie w chaosie, nie wiadomo gdzie się udać, w którą stronę.

Te decyzje, dylematy.. ale w tym szaleńczym pośpiechu, zakrętach, wzlotach i upadkach jest jakiś system - dążenie do światła, do celu, tam gdzie jest spokojnie i bezpiecznie.

Na szczęście nie za wszelką cenę, przecież ćma nie posiada żądła i nie zamierza zrobić nikomu krzywdy"


Powyższe słowa to fragment listu, pisanego do wspaniałej Artystki, której twórczość bardzo podziwiam.

Ania Szejdewik, bo o niej mowa, jest autorką tej przepięknej sarny.

Idealnie odzwierciedliła mój stan ducha proponując tak pełną emocji, a jednocześnie niewiarygodnie spokojną i zdystansowaną postać, pewną siebie, choć bardzo ostrożną.

Prace Ani można podziwiać na wielu wystawach i festiwalach streetart'owych, jak również w sieci: http://szejdewik.tumblr.com